niedziela, 5 stycznia 2014

Nowy Rok

Mam nadzieję, że będzie choćby ciut lepszy od poprzedniego, choćby odrobinę. A i zeszły nie był najgorszy. Trudny, ale i z sukcesami. Rozliczać zeszłego roku nie będę, planów i postanowień na bieżący też chyba nie będzie. Zwłaszcza postanowień, bo wiadomo, że wtedy na pewno nic z nich nie będzie ;-) Przynajmniej u mnie.
W listopadzie udało mi się pojechać na kolejny zlot Dollplazy. Jako, że lalki ostatnio trochę odłogiem leżały, wzięłam się i zrobiłam sukienkę z cudnej wełenki od Gackowej. Trzy razy zaczynałam, bo miałam wizję czegoś irlandzkiego, a nie bardzo wiedziałam co i jak. W końcu powstała prawie irlandzka sukienka dla rudowłosej Ewy. Dziś po południu sprawdzałam do której godziny można zrobić znośne zdjęcia ;-) O 16:15 schowałam aparat, a kilka zdjęć zrobiłam z lampą, dla porównania.









Oczywiście aparatu na Zlot nie wzięłam, więc zdjęć nie mam. Szkoda, bo lalek pięknych i oryginalnych nie brakowało.


A to cieplutki szal z kolejnej pięknej wełny od Agaty. Następny w cukierkowych kolorkach już na drutach.



Sobie przed końcem roku zrobiłam sweterek z alpaki. Robi się całkiem miło, nosi też przyjemnie, bo nie gryzie. Niezbyt przyjemny zapach po praniu na szczęście ulotnił się po wyschnięciu. Dziwne, że moja prawie w ogóle nie ma zapachu.

Następnym razem zrobię trochę mniejszy dekolt i węższe rękawy. Ale jak na sweter bez schematu i próbki nie jest źle, nic się nie marszczy a zaszewki ładnie modelują górę. Rękawy 3/4, na dłuższe musiałabym dokupić jeszcze jeden motek.

Już mnie ręce swędzą na następny, ale najpierw dzieciom skończę przynajmniej te dwa zaczęte swetry ;-)