Jakby nie patrzeć (byle nie za okno ;-) ) to w kalendarzu mamy zimę. A zimą koty śpią. Głównie. Czasem też zwyczajnie odpoczywają. W każdym razie przede wszystkim leżą. Moje też.
wtorek, 11 lutego 2014
niedziela, 5 stycznia 2014
Nowy Rok
Mam nadzieję, że będzie choćby ciut lepszy od poprzedniego, choćby odrobinę. A i zeszły nie był najgorszy. Trudny, ale i z sukcesami. Rozliczać zeszłego roku nie będę, planów i postanowień na bieżący też chyba nie będzie. Zwłaszcza postanowień, bo wiadomo, że wtedy na pewno nic z nich nie będzie ;-) Przynajmniej u mnie.
W listopadzie udało mi się pojechać na kolejny zlot Dollplazy. Jako, że lalki ostatnio trochę odłogiem leżały, wzięłam się i zrobiłam sukienkę z cudnej wełenki od Gackowej. Trzy razy zaczynałam, bo miałam wizję czegoś irlandzkiego, a nie bardzo wiedziałam co i jak. W końcu powstała prawie irlandzka sukienka dla rudowłosej Ewy. Dziś po południu sprawdzałam do której godziny można zrobić znośne zdjęcia ;-) O 16:15 schowałam aparat, a kilka zdjęć zrobiłam z lampą, dla porównania.
Oczywiście aparatu na Zlot nie wzięłam, więc zdjęć nie mam. Szkoda, bo lalek pięknych i oryginalnych nie brakowało.
A to cieplutki szal z kolejnej pięknej wełny od Agaty. Następny w cukierkowych kolorkach już na drutach.
Sobie przed końcem roku zrobiłam sweterek z alpaki. Robi się całkiem miło, nosi też przyjemnie, bo nie gryzie. Niezbyt przyjemny zapach po praniu na szczęście ulotnił się po wyschnięciu. Dziwne, że moja prawie w ogóle nie ma zapachu.
Następnym razem zrobię trochę mniejszy dekolt i węższe rękawy. Ale jak na sweter bez schematu i próbki nie jest źle, nic się nie marszczy a zaszewki ładnie modelują górę. Rękawy 3/4, na dłuższe musiałabym dokupić jeszcze jeden motek.
Już mnie ręce swędzą na następny, ale najpierw dzieciom skończę przynajmniej te dwa zaczęte swetry ;-)
W listopadzie udało mi się pojechać na kolejny zlot Dollplazy. Jako, że lalki ostatnio trochę odłogiem leżały, wzięłam się i zrobiłam sukienkę z cudnej wełenki od Gackowej. Trzy razy zaczynałam, bo miałam wizję czegoś irlandzkiego, a nie bardzo wiedziałam co i jak. W końcu powstała prawie irlandzka sukienka dla rudowłosej Ewy. Dziś po południu sprawdzałam do której godziny można zrobić znośne zdjęcia ;-) O 16:15 schowałam aparat, a kilka zdjęć zrobiłam z lampą, dla porównania.
Oczywiście aparatu na Zlot nie wzięłam, więc zdjęć nie mam. Szkoda, bo lalek pięknych i oryginalnych nie brakowało.
A to cieplutki szal z kolejnej pięknej wełny od Agaty. Następny w cukierkowych kolorkach już na drutach.
Sobie przed końcem roku zrobiłam sweterek z alpaki. Robi się całkiem miło, nosi też przyjemnie, bo nie gryzie. Niezbyt przyjemny zapach po praniu na szczęście ulotnił się po wyschnięciu. Dziwne, że moja prawie w ogóle nie ma zapachu.
Następnym razem zrobię trochę mniejszy dekolt i węższe rękawy. Ale jak na sweter bez schematu i próbki nie jest źle, nic się nie marszczy a zaszewki ładnie modelują górę. Rękawy 3/4, na dłuższe musiałabym dokupić jeszcze jeden motek.
Już mnie ręce swędzą na następny, ale najpierw dzieciom skończę przynajmniej te dwa zaczęte swetry ;-)
poniedziałek, 28 października 2013
Koty, kotki i kocięta
Polecam kalendarz z fundacji Kocie Życie. Link jest widoczny bez logowania. Moja kota jest gwiazdą marca :-)
czwartek, 17 października 2013
Kręć się kręć wrzeciono...
Wrzeciono z płyty CD i mątewki. Jak widać wystarczające, aczkolwiek w planach mam drewniane. Tylko muszę znaleźć wolny czas męża i swój, bo samej mi się robić nie chce ;-) Włóczki będzie więcej, tyle, żeby starczyło na dużą chustę robioną podwójną dublem. Kolor też mam w planach, tylko wzoru (jeszcze) brak. Chodzi mi po głowie coś niebiesko-zielonego, pawiego - więc najchętniej w pawi wzór.
niedziela, 6 października 2013
Kawałeczek zaległości ;-)
Szukając słomkowej bazy do czepka na targowisku znalazłam takie cudo. Jest mocno zniszczone, niestety. Na szczęście konstrukcja jest cała, więc w planach mam wymianę jedwabnego pokrycia. Oryginał mam nadzieję uda się odczyścić i wykorzystać choćby na poduszkę. Nici do haftu zamawiam już dwa miesiące, może w tym roku zdążę ;-)
Z bardziej bieżących robótek - przędzenie jest fajne :-D Na zdjęciu alpaka, część brązowa z natury, część farbowana na czerwienie, żółcie i pomarańcze. Niestety kolory wyszły takie sobie. Na szczęście to była tylko próbka - wyszło mi 5g/ok. 40m. Grubość zadowalająca ;-) Z pewnością będą kolejne próby, niekoniecznie farbowane.
Poza tym doba jest za krótka, człowiek spać potrzebuje, rodzina też ma swoje prawa. Nic to, byle do emerytury ;-)
niedziela, 29 września 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























