poniedziałek, 28 kwietnia 2014

I kolej na wiosnę.

Wiosną właśnie dotarła do mnie Sydney od Tonnera. Wiosną ubiegłego roku. Czarnowłosa piękność doczekała się w końcu jakiegoś udziergu i przyzwoitych zdjęć.








Jak wiosna to ukochane niezapominajki



bzy sąsiada ;-) (moje jeszcze nie kwitną)



Szafirki już przekwitają,


a pigwa zapowiada sporą ilość owoców



Poza tym blokuje się testowy sweterek od Mao. Śliczny jest i mam wrażenie, że popełnię go raz jeszcze w innym kolorze :-) .


Oczywiście robiły się też (wcześniej i później) i inne rzeczy. Może nawet zbiorę się i zrobię im zdjęcia.


wtorek, 11 lutego 2014

Zima.

Jakby nie patrzeć (byle nie za okno ;-) ) to w kalendarzu mamy zimę. A zimą koty śpią. Głównie.  Czasem też zwyczajnie odpoczywają. W każdym razie przede wszystkim leżą. Moje też.



niedziela, 5 stycznia 2014

Nowy Rok

Mam nadzieję, że będzie choćby ciut lepszy od poprzedniego, choćby odrobinę. A i zeszły nie był najgorszy. Trudny, ale i z sukcesami. Rozliczać zeszłego roku nie będę, planów i postanowień na bieżący też chyba nie będzie. Zwłaszcza postanowień, bo wiadomo, że wtedy na pewno nic z nich nie będzie ;-) Przynajmniej u mnie.
W listopadzie udało mi się pojechać na kolejny zlot Dollplazy. Jako, że lalki ostatnio trochę odłogiem leżały, wzięłam się i zrobiłam sukienkę z cudnej wełenki od Gackowej. Trzy razy zaczynałam, bo miałam wizję czegoś irlandzkiego, a nie bardzo wiedziałam co i jak. W końcu powstała prawie irlandzka sukienka dla rudowłosej Ewy. Dziś po południu sprawdzałam do której godziny można zrobić znośne zdjęcia ;-) O 16:15 schowałam aparat, a kilka zdjęć zrobiłam z lampą, dla porównania.









Oczywiście aparatu na Zlot nie wzięłam, więc zdjęć nie mam. Szkoda, bo lalek pięknych i oryginalnych nie brakowało.


A to cieplutki szal z kolejnej pięknej wełny od Agaty. Następny w cukierkowych kolorkach już na drutach.



Sobie przed końcem roku zrobiłam sweterek z alpaki. Robi się całkiem miło, nosi też przyjemnie, bo nie gryzie. Niezbyt przyjemny zapach po praniu na szczęście ulotnił się po wyschnięciu. Dziwne, że moja prawie w ogóle nie ma zapachu.

Następnym razem zrobię trochę mniejszy dekolt i węższe rękawy. Ale jak na sweter bez schematu i próbki nie jest źle, nic się nie marszczy a zaszewki ładnie modelują górę. Rękawy 3/4, na dłuższe musiałabym dokupić jeszcze jeden motek.

Już mnie ręce swędzą na następny, ale najpierw dzieciom skończę przynajmniej te dwa zaczęte swetry ;-)

poniedziałek, 28 października 2013

Koty, kotki i kocięta

Polecam kalendarz z fundacji Kocie Życie. Link jest widoczny bez logowania. Moja kota jest gwiazdą marca :-)


czwartek, 17 października 2013

Kręć się kręć wrzeciono...

Wrzeciono z płyty CD i mątewki. Jak widać wystarczające, aczkolwiek w planach mam drewniane. Tylko muszę znaleźć wolny czas męża i swój, bo samej mi się robić nie chce ;-) Włóczki będzie więcej, tyle, żeby starczyło na dużą chustę robioną podwójną dublem. Kolor też mam w planach, tylko wzoru (jeszcze) brak. Chodzi mi po głowie coś niebiesko-zielonego, pawiego - więc najchętniej w pawi wzór.

I nasza nowa lokatorka, o wiedźmowatym imieniu Sol.

niedziela, 6 października 2013

Candy...

U Pimposhki przepiękna wełenka. Nie mój kolor, ale... Byłaby na prezent dla Mamy lub Teściowej.
Tysia też ma do oddania wełenkę. Ale w takich kolorach, że nie oddałabym jej nikomu :-D




Oczywiście zapisałam się do obu długich kolejek.

Kawałeczek zaległości ;-)

 Zaległości blogowych jak zwykle u mnie sporo. Dzisiaj odrobinka ;-)  Na początek czepek stylizowany na połowę XIXw. Nie do końca jestem z niego zadowolona, ale miałam mało czasu, żeby zdążyć na Zlot w Krakowie. Co i jak się działo opisywać nie będę. Nie dość, że zapomniałam aparatu, to jeszcze wydarzenie zostało opisane bardzo ciekawie wiele razy . Od siebie mogę dodać, że czekam na kolejne spotkanie :-)
Szukając słomkowej bazy do czepka na targowisku znalazłam takie cudo. Jest mocno zniszczone, niestety. Na szczęście konstrukcja jest cała, więc w planach mam wymianę jedwabnego pokrycia. Oryginał mam nadzieję uda się odczyścić i wykorzystać choćby na poduszkę. Nici do haftu zamawiam już dwa miesiące, może w tym roku zdążę ;-) 
 

 Z bardziej bieżących robótek - przędzenie jest fajne :-D Na zdjęciu alpaka, część brązowa z natury, część farbowana na czerwienie, żółcie i pomarańcze. Niestety kolory wyszły takie sobie. Na szczęście to była tylko próbka - wyszło mi 5g/ok. 40m. Grubość zadowalająca ;-) Z pewnością będą kolejne próby, niekoniecznie farbowane.

Poza tym doba jest za krótka, człowiek spać potrzebuje, rodzina też ma swoje prawa. Nic to, byle do emerytury ;-)