niedziela, 29 września 2013

Undómiel

Przepiękny prezent od męża na okrągły tuzin małżeński :-)

środa, 26 czerwca 2013

Mam aparat...

... i nie zawaham się się go użyć ;-)
Dłuuugo mnie nie było. I doba jakaś taka krótka, a mając do wyboru komputer czy robótka wybierałam tę drugą (zazwyczaj). I zdjęcia robione poprzednią pstrykawką doprowadzały mnie do wielu zakrętów. A teraz mam czym robić zdjęcia i się tym chwalę.



















Robótkowe zdjęcia wkrótce. Kwiatkowe również, bo lubię :-D

piątek, 24 sierpnia 2012

Słodka komódka



Do oddania jest komódka na bobinki. Słodziutka :-D więc zapisałam się do trochę przydługiej kolejki.




czwartek, 2 sierpnia 2012

Na wakacjach też się robi...

... różne rzeczy. Na przykład koronkowy szal dla Mamy. Przed zblokowaniem miał jakieś 60 x 170 cm i można było go przeciągnąć przez obrączkę. Po blokowaniu jakoś zapomniałam zmierzyć.

 Się suszy na balkonie. Mama zadowolona, bo szal mięciutki i nie gryzie.

 Zużyłam jakieś 12 dkg Moheru Extra Aniluxu w kolorze ecri.

Poza tym w czasie wycieczki na Żytawską Kolejkę Wąskotorową, podczas spaceru w Goerlitz skusiłam się na na kobaltową włóczkę Coats'a. Co prawda akryl, ale kolor ładny i cena przyjazna. niecałe 8€ za 500g moteczek.


 Dla lubiących kolej i ładne widoczki zdjęcia autorstwa mojego Małżonka https://picasaweb.google.com/108903681554652581283/Uzyce?authuser=0&authkey=Gv1sRgCOSFloikiMO7QA&feat=directlink

 A dziś mocno zainspirowana malowankami Pimposhki zamiast kończyć sweter dla Mamy, wzięłam się za mszystą wełnę własnego farbowania. Będzie z niej kardigan, ale jeszcze nie wiem jaki ;-) Kolor z drugiego zdjęcia bardziej zbliżony do oryginału.
W "międzyczasie" zrobiłam jeszcze jakieś dziecięce swetry, ale zdjęcia wrzucę jak będzie chłodniej ;-)

niedziela, 13 maja 2012

W sumie, to czemu nie?


W Kwiecie Dolnośląskim czas na scrapowe podsumowanie kwietnia. Tym razem postanowiłam spróbować. Nie do końca jestem zadowolona, ale jak na początek to chyba może być ;-)

wtorek, 24 kwietnia 2012

Porobiło się ostatnio...


Na ostatnim spotkaniu robótkowym krzyczały co poniektóre, że blog mi kurzem zarasta. Niestety, doba gumowa nie jest i albo się robi, albo przy komputerze siedzi ;-) . W końcu jednak się zebrałam i kilka zdjęć z wiosennych dziergań mam.
Na pierwszy ogień serweta z wzoru od Lacrimy z biało-złotego kordonka Maxi.
Wzór i opis troszkę niejasny, prucie zaliczyłam, ale warto było. Teraz zaczynam myśleć o obrusie, tak 110-120 cm średnicy. Na szczęście mi się nie spieszy i myśleć mogę długo.

Z zalegającej jasnozielonej Sonaty wymyśliłam sobie bluzeczkę bez zszywania. Oczywiście można się przyczepić, że krzywe i się marszczy, ale w ciemną noc można założyć ;-)



Miałam też sprany wełniany sweter. Kolor zrobił się nijaki, jakieś plamki niedoprane, wiec zastosowano prucie.
 A potem wzięłam farbki i pomalowałam.

 A jak już wypłukałam, to pierwszy motek suszarka dosuszałam. I sam wskoczył mi na druty. 
Robię jak widać od góry, bezszwowo. Sweterek będzie taki długi, na ile włóczki starczy. Czyli już niedużo.


A resztę wełny zafarbowałam na mszyste zielenie. I nie mogę się doczekać, żeby się za nie wziąć. Oczywiście też bez zszywania. Nie lubię i już.
 

Gotowych rzeczy mam jeszcze troszkę, ale to już innym razem. co za dużo, to niezdrowo ;-)


poniedziałek, 27 lutego 2012

W miedzyczasie... (2)

Oprócz igły popracowały też druty. Najstarszemu obiecałam sweter. Gruby, ciepły, bo to troszkę zmarzluch jest. Włóczkę miałam, jakiś wyprzedażowy akryl z Lidl'a. Kolor mocno prześwietlony, żeby wzór chociaż trochę było widać. W rzeczywistości przypomina mi ciemnogranatowy atrament. Robiło się całkiem przyzwoicie.

Wcześniej zaczęłam młodszemu robić sweter z melanżowej Capri. Włóczka miała być na moja chustę (jedną rudą mam od paru lat i jestem zadowolona), ale jakoś mi do żadnego wzoru nie pasowała. Więc zmieniła swoje przeznaczenie.

W jeszcze większym międzyczasie młodsi dostali nowe czapki. Wzory i krój na zamówienie. Wielkość nie, więc chyba bardziej będą na nich pasować za rok. Albo dwa. Zielona z podwójnej Mimozy, niebieska z Olivii.

Przy okazji moja zeszłoroczna czapka z Olivii. Chciałam sobie zrobić nową, ale miałam problem (jakoś tak ;-) ) z wyborem wzoru. I chyba w tym sezonie już sobie czapki nie zrobię. Nie żebym narzekała, czapki są dla mnie złem koniecznym i bardzo się ciesze, kiedy nie muszę żadnej mieć na głowie.

Trafiła mi się też prawie strażacka włóczka za grosze.
Sama ma kolor zbyt jaskrawy jak na moją spokojną osobę, ale z dodatkiem innych wygląda całkiem, całkiem. Próbka w praniu zachowała się przyzwoicie, mam nadzieję, że gotowy sweter tez nie wywinie żadnego numeru.
Sweter robiony na okrągło od góry z podwójnej Dorotki Aniluxu, wzór wrabiany z różności zachomikowanych. Sweter inspirowany wzorami islandzkimi.