niedziela, 11 stycznia 2015

...

Skończyłam UFOka. Nie przyznam się ile lat czekał. Będę musiała poprawić oprawę, ale to po zmianie dekoracji ;-)
 


Są dzieci, jest jesień/zima/wiatr/zimno trzeba czapkę. Wyzwanie Oli jest bardzo praktyczne. Czapek mam już trzy, ale jak zwykle zdjęcia z opóźnieniem.
Listopadowa z podwójnej nitki (Felicita i Alpaca), zmodyfikowany wzór z Ravelry. Na żywo wygląda lepiej, jest ciepła i nie spada z głowy ;-)
W grudniu dziecko dostało taką:
A w styczniu
Do niej jest jeszcze szalik i będą rękawiczki. Szalik jest tylko z "yarnartu" z wełny z białoczarnej owcy św. Jakuba zafarbowanej na niebiesko, w czapka i rękawiczki mają (będą mieć) dodatek z wełny z norweskiego swetra.

Lubię farbować wełnę. Nie zawsze efekt jest zamierzony, ale zazwyczaj podoba mi się. Biorąc się za to po 22-ej nie należy oczekiwać wielkich sukcesów. Czesanka wyszła zbyt blado i w ogóle.

Kołowrotek wciąż odmawia współpracy, więc w ruch poszło wrzeciono. Na razie mam ok. 193m/42g

i 133m/27g
Jednej i drugiej czesanki mam jeszcze trochę, więc gotowej wełenki wystarczy na czapkę albo rękawiczki.
Na mikołajkowym spotkaniu w e-dziewiarce kupiłam motek estonki. Ciemnozieloną miałam już w domu. 
Zamarzyło mi się coś wyjątkowego, więc przerobiłam   Thistle. Zdecydowanie wolę chusty w kształcie rogala. Na razie wygląda toto tak:
Musze kupić nowe druty, bo odpowiedni rozmiar znaleziony w domu średnio nadaje się do użytku.
Oprócz tego skończyłam oba szkolne swetry. Zielony czeka na schowanie nitek. Dwa granatowe też skończone, ale nie doczekały się jeszcze sensowych zdjęć.


4 komentarze:

kai pisze...

O rany, tyle czapek! I 52 w nowym roku? Podziwiam Cię. Ja zrobiłam w grudniu niecałe dwie czapki i... mam dość na następnych parę lat po tym, jak musiałam pięć razy jedną z nich pruć do połowy i robić na nowo, żeby miała odpowiednią głębokość ;)

Kasia J. pisze...

Wspaniałe prace :-)
Rewelacyjne czapki - piękne wzory i kolory.
Swetry wspaniałe.
Powodzenia przy zaczętych robótkach.
Pozdrawiam serdecznie.

Plątawki pisze...

Świetne czapki!
Od kiedy udało mi się namówić (poprosić, ubłagać) Kankankę, żeby mi ufarbowała wełnę, jestem pewna, że sama się za to nie będę zabierać. Także za przędzenie.
Podziwiam.
:)
Ela

Fanturia pisze...

Dziękuję za komplementy. I tak mi wstyd Elu, bo ja pamiętam o tamtej obietnicy, tylko jakoś z czasem nie po drodze było. Ale jakby co, to w przyszłym tygodniu zaczynają się ferie :-)